wtorek, 18 września 2012

Pierścionki ...

Dziś będzie o pierścionkach i poparzeniach:)
Jakiś czas temu dostałam kilka szklanych szlifowanych kaboszonów. Leżały sobie leżały aż się należały:) Jak dotąd powstały  dwa pierścionki.
To moje pierwsze pierścionki z kaboszonami ( bez otworków). Trochę się namęczyłam z umiejscowieniem szkła i ich pozostaniem na miejscu. Udało się.












Druga rzecz to nareszcie dorobiłam się  lutownicy gazowej.  Uczę się topić i lutować gazowo. Lutownica elektryczna nie jest mi obca ale gazowa to już był dla mnie kosmos. Jak dotąd nie jest źle poza poparzonym lekko palcem nic więcej sobie nie zrobiłam:)
Na początku bałam się ją włączyć, wyobrażałam sobie że mi wybuchnie:) ( ale człowiek durny czasem). Nic takowego się nie stało i już się przyzwyczaiłam. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się topić ładne kuleczki.
Miłej nocki życzę.

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Ale piękne kolorki tych kaboszonów, takie "zimne". Cudnie wyszło.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...